Hamuję z piskiem, za późno jednak. Potrącony mężczyzna przeturlał się do przodu i teraz leży, postękując.\nMoje błotniste ja o miękkim, cieknącym ciele budzi się, wyłazi głęboko z moich trzewi.\nZostaw go, niech cierpi – szepcze, podjudzając zmysły.\nRobi się zbiorowisko, ludzie się gapią. Już za późno. Stracone.\nCień wciska się z powrotem w głąb mnie, pod serce, pod splot słoneczny. Gaszę motor, zsiadam, podchodzę do leżącego na ziemi kretyna.\n Nic panu nie jest? – Krzyżuję ręce na piersi, patrząc na niego z góry.\n Przeżyję.
\nMówią, że w leśnych torfowiskach otaczających Kadłuby mieszkają Bagienne Panny. Jeśli masz coś na sumieniu, wynurzą się ze swoich błotnistych czeluści i przyjdą po ciebie. Potem będą torturować i z nadejściem ranka porzucą na uroczysku: półżywego, przybranego kwieciem, upozowanego jak do obrazu.
\nWiktor, mężczyzna, który wlazł mi pod koła, okazał się fotografem podróżnikiem. Przyjechał do Kadłubów na nasz letni festiwal, by obiektywem swego aparatu uwiecznić jedną z Bagiennych Panien.
\nJa, wbrew mojej woli, zostałam jego przewodnikiem. Niech będzie, znam dobrze te lasy, wiem, co kryje się w cieniach paproci, co mieszka w polach maków. No i jeśli mam być zupełnie szczera, ten jego szakali uśmiech jest diabelnie uroczy.
schovat popis- Nakladatel: WasPos
- Kód:
- Rok vydání: 2025
- Jazyk: Polština
- Počet stran: 270
Recenze